rekomendacje


 Agnieszko dziękuję Ci za:

   - snucie opowieści porodowych takim językiem i w takim tonie, który
   zachęcił Marcina do wzięcia udziału w tym wydarzeniu,
   - kilkugodzinne gwarzenie między fotelem ginekologicznym a aparatem do
   usg,
   - uśmierzanie mojego bólu,
   - dbanie o zaspokojenie moich potrzeb,
   - trzymanie za rękę, gdy Marcin musiał wyjść,
   - dbanie o zaspokojenie potrzeb Marcina,
   - pozytywną energię,
   - służenie dobrą radą,

Pozdrawiamy
Monika, Marcin Zosia


______________________________________________________________

 Od początku ciąży dużo czytałam o porodzie, to moje pierwsze dziecko, a ja lubię wiedzieć, co mnie czeka. Po rozmowach z kilkoma koleżankami i przeczytaniu wielu artykułów zdecydowałam, że chciałabym mieć na sali porodowej kogoś zaufanego oprócz męża, kto da nam komfort psychiczny,
pomoże nam razem przejść przez to wydarzenie w jak najmniej stresujący sposób. Wybór padł na Agnieszkę. Nie byliśmy do końca zdecydowani, ale po pierwszym spotkaniu wiedzieliśmy, że Agnieszka jest osobą, której szukaliśmy :) Ciepła, empatyczna i z wielką pasją, zrobiła na nas bardzo
dobre wrażenie. Mnie osobiście najbardziej przekonał fakt, że Agnieszka będzie dla mnie, nie dla dziecka, fajnie mieć choć jedną osobę, która się zatroszczy tylko o mnie :) Sam poród był oczywiście nie do końca zgodny z planem. Miałam rodzić w Domu Narodzin na Żelaznej, ale za wcześnie
pojechaliśmy do szpitala i zostaliśmy odesłani z poleceniem przyjechania, jak skurcze będą co 5 min przez co najmniej 2h. Wróciliśmy więc do domu i telefonicznie konsultowaliśmy się z Agnieszką, sądziliśmy, że jest jeszcze dużo czasu. Podpowiadała nam, jak ulżyć w bólu. Przyjechała na moją prośbę do nas do domu, a skurcze były już co 2-3 minuty (akcja szybko postąpiła) i pojechaliśmy od razu do szpitala. Na izbę przyjęć weszłam z impetem już ze skurczami partymi :) szybkie badanie, odejście wód, przewieźli mnie migiem na porodówkę i od razu rodziłam. Mimo ograniczonej roli Agnieszki w moim porodzie, była ona niezastąpiona. Trzymała mnie za ręce, żeby mąż mógł
zdjąć bluzę, bo nie chciałam go puścić :) ocierała mi twarz między skurczami i podawała wodę – przynosiło to niesamowitą ulgę, a sama nawet nie miałam pojęcia, że tego właśnie potrzebuję. I tak 5.03.2016 po niecałych 5h od rozpoczęcia się mocniejszych skurczów i po pół godzinie na
porodówce urodziła się moja córeczka :) Agnieszka została z nami 3h po porodzie - pomogła mi przystawić córcię do piersi, ogarnąć się, porozmawiałyśmy sobie. Odwiedziła nas też w domu, porozmawialiśmy na temat opieki nad maluszkiem, podzieliła się z nami swoim doświadczeniem. Jestem bardzo zadowolona z naszej decyzji, żałuję tylko, że nie pojechaliśmy do szpitala o czasie, bo wtedy jestem pewna, że pomoc Agnieszki byłaby dużo większa i nie musiałabym tak cierpieć w trakcie skurczów. Myślę też, że poród choć i tak był szybki, byłby jeszcze szybszy :) Ale wszystko przed nami, następnym razem będziemy mądrzejsi :)

Dziękujemy za Twoją pomoc!

Natalia
_______________________________________________________________

 Rodziłam z Agnieszką pod koniec listopada 2015. Agnieszkę wybrałam spośród innych doul po przestudiowaniu stron internetowych. Nie ukrywam, że bardzo duże znaczenie w moim wyborze miały referencje, które przeczytałam na stronie internetowej Agnieszki. Oczywiście wybrałam też alternatywną towarzyszkę porodu, ale w pierwszej kolejności skontaktowałam się z Agnieszką. Umówiłyśmy się na spotkanie i już w jego trakcie podjęłam decyzję, że będę rodzić właśnie z nią. Agnieszka wydała mi się bardzo ciepłą, empatyczną i nienarzucającą się osobą. Po kolejnych spotkaniach wiedziałam, że dokonałam słusznego wyboru. Kiedy poród się rozpoczął spotkaliśmy się z Agnieszką na izbie przyjęć. Juz na izbie podczas silnych skurczów, które rozpierały mi biodra Agnieszka ściskała mi miednicę, co bardzo pomagało. Cały poród niestety nie przebiegał w wymarzony sposób. Córeczce przy każdym skurczu spadało tętno więc musiałam rodzić w pozycji leżącej podpięta pod KTG. Skurcze były ciężkie do zniesienia. Agnieszka masowała mi krzyż i robiła ciepłe okłady co bardzo mi pomagało. Trzymała za rękę i głaskała. Pomiędzy skurczami partymi robiła mi chłodne okłady na twarz. Dawała wsparcie i robiła różne bardzo pomocne rzeczy, na które mąż nie wpadłby targany emocjami związanymi z przebiegiem porodu. Po porodzie dodała otuchy i pomogła rozładować emocje. Po wyjściu ze szpitala Agnieszka odwiedziła mnie w domu. Nie potrzebowałam jako takiej pomocy w "obsłudze" córeczki, natomiast dobrze zrobiło mi obgadanie z Agnieszką porodu i rozmowa na temat maluszków. Każdej przyszłej mamie polecam poród z Agnieszką.

______________________________________________________  

To był mój drugi poród.. po trudnych wspomnieniach z pierwszego (mimo całej troskliwej pomocy mojego męża), zdecydowałam się na pomoc douli. Nie wiedziałam dokładnie na czym ta pomoc będzie polegać... ale Agnieszka od początku wzbudziła moje zaufanie. Jest to osoba bardzo łagodna, dyskretna, potrafiąca odnaleźć się w każdej sytuacji. Pomogła mi opanować mój strach, stała się moim osobistym trenerem prowadząc mnie oddech po oddechu przez cały pierwszy okres porodu. Czuję, że tym razem wygrałam, że dzięki jej pomocy, pomimo krótkich chwil zwątpienia, pokonałam strach i opanowałam ból. Cały poród trwał dużo krócej niż pierwszy, jestem pewna, że to również jej zasługa - jej naturalnej troskliwości i życzliwości. Zajęła się mną bardzo profesjonalnie - myślała o wszystkich detalach, jak przestawienie kapci po tej stronie łóżka po której schodziłam,czy okrycie ramion po wyjściu spod prysznica.. ale też mogłam liczyć na silny, łagodzący ból masaż i fachowe wskazówki jak oddychać, jak kierować moją energią zamiast marnować ją na krzyk. Trochę miałam obawy, że tyle osób to już będzie za dużo: ja, mąż, położna i jeszcze doula.. okazało się zupełnie w sam raz. Miałam ze sobą silną drużynę przez cały okres porodu i nie czułam się tak przytłoczona i bezsilna jak poprzednio.
  Teraz, dwa tygodnie po porodzie, czuję się dobrą mamą i lepszą kobietą, czuję, że ten poród, mimo całego ogromu bólu  wzmocnił mnie i że jestem gotowa na kolejne wyzwania jakie stoją teraz przede mną - mamą dwóch cudownych dziewczynek.
Jeszcze raz dziękuję Ci Agnieszko że pomogłaś mi odnaleźć w sobie tyle siły.

*Basia, mama Idy i Wandy.*


_____________________________________________________

 Witamy
Jesteśmy w pełni zadowoleni z pomocy jakiej udzieliła nam Agnieszka.
Od pierwszego spotkania zawiązała się nić porozumienia.
My zaufaliśmy Jej w pełni,Ona odwdzięczyła się pełną fachowością.
Pomysł z Doulą przyszedł nam do głowy przy wyborze szpitala, w którym chcielibyśmy aby przyszło na świat nasze dziecko. Niestety jak to często bywa kolorowe opisy stron internetowych nie zawsze idą w parze z rzeczywistym obrazem placówek jaki często wystawiają sami pracownicy swoją postawą. Wówczas pomyśleliśmy o osobie, która z nami będzie i pomoże nam przejść przez wszystko od formalności przez wybór placówki po poród.
Ze strony stowarzyszenia "Doula w Polsce" znaleźliśmy Agnieszkę.
Postawiliśmy na jej osobę zarówno z racji na ciepło i serdeczność jak i kompetencję, którymi wykazała się już od pierwszej rozmowy telefonicznej.
Szybko oceniła nasze potrzeby i pomogła zdecydować się na miejsce porodu, które jak się później okazało dobrała nam w sposób idealny.
Przed i po porodzie mogliśmy liczyć na jej wiedzę. Udzielała odpowiedzi na wszystkie pytania, nawet te niezadane.
W dzień porodu już od pierwszego okresu, który spędzaliśmy w domu kontaktowała się z nami wykazując zaangażowanie, wsparcie, kontrolując sytuację i trzymając rękę na pulsie.
W czasie porodu pomagała bardzo fachowo jak i ocieplała atmosferę.
Już po porodzie również interesowała się choć by np. sms-owo stanem małej.
Szczerze polecamy Agnieszkę jako Doulę, i przy ponownym wyborze zaprosilibyśmy jeszcze raz Ją do współpracy.
Oliwia, Stefan i Michalinka
_______________________________________________________________________________



 Długo zwlekałam z napisaniem tej rekomendacji. Po porodzie czułam tak ogromną
wdzięczność za swoje dziecko, za dobry poród i za to wszystko co zrobiłam dla nas Agnieszka, że chciałam aby to była naprawdę dobra rekomendacja. A dobra rekomendacja wymaga czasu i namysłu - Prawda:).
Moja doula wspierała mnie już przed porodem. Zaopatrzyła mnie w dobrą literaturę przedmiotu,udzielała konkretnych rad i wskazówek oraz wysłuchiwała moich wątpliwości i dylematów. Zadbała także o godne zastępstwo, gdyby z przyczyn losowych przy porodzie mojego dziecka być nie mogła. To było dla mnie ważne. Minimalizowało w każdym razie ilość spraw, których podczas porodu przewidzieć się nie da. Zaczęło się. Agnieszka przyjechała do naszego domu. Siedziałam w wannie, wyczekiwałam coraz to mocniejszych skurczy, Mój mąż robił kanapki i czynił ostatnie przygotowania przed wyjazdem do szpitala. W izbie przyjęć byłam tylko z mężem i bardzo tęskniłam do rąk Agnieszki bo już poznałam cudowną moc jej żelaznego uścisku na biodrach. W sali porodowej natychmiast wypełniono wannę ciepłą wodą. Agnieszka rozpylała wokół mnie zapach lawendy, masowała moje dłonie, plecy i kark. W tym czasie mój mąż głaskał mnie po głowie, szeptał czułości i zmieniał okłady na czole. Z radia sączyła się naprawdę dobra muzyka.
Dlaczego praca mojej douli była realną pomocą?
Dlatego, że poród "Dzieje się w głowie" a współcześni ciągle o tym zapominają.
Agnieszka zadbała o to by światło było przyciemnione, drzwi zamknięte, muzyka nie za głośna. Zdjęła z mojego męża ciężar odpowiedzialności za te wszystkie drobiazgi, które niby nieistotne a mogą wydłużać poród i potęgować ból. Położna zaglądała ale przez większą część porodu byliśmy sami. To doula podpowiadała nam pozycje i ćwiczenia, które pomagały dziecku się obniżyć. Taniec, skakanie na piłce, buczenie, mruczenie, rozluźnianie ud to podpowiedziane przez Agnieszkę, bardzo pomoce sposoby na łatwiejszy i mniej bolesny poród. Rodziłam swoje trzecie dziecko i spodziewałam się bólu krzyżowego, który nie ustaje między skurczami. Jest potężny. Agnieszka masażem i uciskiem rozproszyła go. A ja mogłam pierwszy raz doświadczyć porodu z relaksem między skurczami. Dzięki temu po urodzeniu synka miałam siłę by Go powitać.
Nie było takiej chwili abym czuła w tym porodzie samotność. Doula odgadywała moje potrzeby, wiedziała co może pomóc dziecku, mnie i mojemu mężowi. Zapamiętałam taką zabawną scenę. Mąż podaje mi ramię abym się na nim wsparła. Ja jednak bałam się, że gdy się o nie oprę to nie powstrzymam się i Go ugryzę. Nie wiem jak ale Agnieszka odczytała tę chwilę bez błędnie. Szybko podała nam mokrą pieluszkę a ja natychmiast wbiłam w nią zęby i przyniosło mi to dużą ulgę. Łukaszowi też. Takich sytuacji podczas 7 godzin mojego porodu było wiele. Jeśli ktoś waha się czy warto korzystać z pomocy douli moja odpowiedź brzmi: tak, warto. Po moim ostatnim porodzie chciałabym aby jak najwięcej kobiet doświadczyło czegoś podobnie dobrego i wzmacniającego. Najchętniej postulowałabym aby refundować w Polsce obecność Douli przy porodzie. Zanim poda się znieczulenie, oksytocynę, zrobi nacięcie, a następnie cesarkę może zamiast tego wszystkiego zaprosić kogoś kto się zna na rzeczy i w odpowiednim
momencie np. zgasi światło, zrobi okład, pokrzepi słowem. Pomoc douli jest nieinwazyjna,
wykorzystuje cały wachlarz naturalnych sposobów łagodzenia bólu a jeśli trafi się na osobę tak ciepłą i serdeczną jak Agnieszka to potem można o porodzie mówić tylko pozytywnie.
Dziękuję Agnieszko za twoją pracę i obecność. Za twoje wyczucie, wszystkie komplementy,
wzruszenie, uśmiech i że mnie podnosiłaś na duchu (i nie tylko ) gdy traciłam wiarę i myślałam że będzie jak zwykle. Było jednak niezwykle. W dużej mierze dzięki Tobie.
Lucyna
***
Chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z porodem dziecka. Mogę sobie chyba pozwolić na obiektywizm, zważywszy, że moje spostrzeżenia oparte są na trzeciej już lekcji życia.
Zatem do rzeczy. Biorąc pod uwagę dotychczasowe, nad wyraz przykre spotkania ze
szpitalami, wszechwiedzącymi lekarzami i przemądrzałymi położnymi, chcieliśmy koniecznie coś zmienić, w praktyce zaś wszystko. Oczywiście pierwszy i najważniejszy krok należał do mojej żony, która tym razem nie chciała swojego trzeciego, być może ostatniego przełomowego przecież wydarzenia w życiu, ponownie złożyć w ręce tzw. profesjonalistów. Po dłuższych rozmowach i ustaleniach pierwszym ruchem było wyszukanie i kontakt z doulą. Tak w naszym życiu pojawiła się Agnieszka. Udało się nam spotkać, porozmawiać, poznaliśmy też doule, która miałaby zastąpić Agnieszkę, oraz co w sumie najważniejsze, ustalić szczegóły. Obie Panie podeszły do sprawy bardzo konkretnie, (niech ktoś powie, że kobiety nie są rzeczowe :)
Kluczowy, jak się później okazało 9 luty, był fantastycznym dniem. Pojechaliśmy na pyszny
obiad do San Marzano, później odetchnąć świeżym powietrzem do lasu, gdzie jak się okazało
jego nadmiar spowodował, że L. mocniej poczuła ruchy naszego syna. Wracaliśmy do domu z przeczuciem, że jeszcze dzisiaj zobaczymy nasze dziecko. W domu spokojnie zaczęliśmy
przygotowania do porodu (ciepła kąpiel, masaż) i chwilę później telefon do Agnieszki. Nasza
doula pojawiła się po 10 minutach i wprowadziła jeszcze większy spokój do domu, gdzie
spędziliśmy jeszcze trochę czasu przy świeczkach i kąpieli. Później sprawne zebranie rzeczy i
wyjazd do szpitala. Rutynowo przejście przez izbę przyjęć, gdzie nie przywitano nas zbyt
serdecznie, oględnie mówiąc. Lepiej za to było na sali porodowej. Przydzielono nam salę
pomarańczową, gdzie od razu wzięliśmy się za gospodarskie porządki. Nie obyło się rzecz
jasna bez problemów. Oznajmiono nam, że z rodzącą może przebywać na sali tylko jedna
osoba, zatem albo doula albo mąż. Ale tutaj okazaliśmy się zgranym duetem i postawiliśmy na swoim; zostaliśmy oboje, porozumiewaliśmy się bez słów. Oczywiście przy kolejnych wizytach/ inspekcjach położnych czy lekarzy zawsze trzeba się było tłumaczyć.
Ale do rzeczy. Na sali pełnym profesjonalizmem wykazała się Agnieszka, szybko przygotowała wannę do kąpieli, swoje olejki i akcesoria, których nie wahała się użyć. Mnie pozostało zadbanie o uzupełnienie dobrej atmosfery na sali (radio i przyciemnione światło) a przede wszystkim wspieranie żony. Biorąc pod uwagę swoje wcześniejsze doświadczenia obawiałem się powtórzenia tamtych traumatycznych historii. Oczywiście poród nie jest trywialną sprawą, nawet kiedy się o tym tylko pisze. L. przeżyła tamte porody bardzo ciężko, co też nie oddaje istoty tych doświadczeń. Dlatego tym razem, nawet dzięki udanemu, innemu przecież początkowi, również miałem obawy - jak się okazało niesłusznie. Ze zdumieniem zauważyłem olbrzymią zmianę na lepsze, którą wprowadziła dodatkowa osoba, która po prostu wie co trzeba robić, jak można pomóc i chce tego. Agnieszka całkowicie przejęła inicjatywę, dzięki czemu L. mogła się odprężyć, miała ochotę na rozmowę, a nawet na żarty. Oczywiście ból był obecny, ale po raz pierwszy udało się go ujarzmić. Dzięki temu czułem, że zdjęta ze mnie została część odpowiedzialności, stąd też większa swoboda i większe możliwości zajęcia się tylko L. To pomaga, jestem przekonany że zarówno samej mamie, która przeżywa trudne chwile, jak i jej partnerowi, który nie zawsze potrafi sprostać sytuacji. Pomoc Agnieszki była na tyle skuteczna, że L. mogła lepiej przeżywać ten poród, który wcale nie okazał się krótki czy szczególnie łagodny, ale był dobry. Ja również doskonale w tej sytuacji mogłem się odnaleźć, z prawdziwym wzruszeniem byłem świadkiem przyjścia na świat naszego trzeciego syna.
Tym bardziej jestem niezmiernie wdzięczny Agnieszce za wrażliwość, zaufanie, ale też
fachowość i pewność w kluczowych chwilach.
Dziękuję!
ps. przede wszystkim jednak jestem dumny z mojej żony, jej odwagi i mądrości.
Dziękuję Ci, za to że jesteś i za każdego z naszych synów.
Łukasz


____________________________________________________________

11/2014
O istnieniu Douli dowiedziałam się krótko przed planowanym terminem porodu. Przypadkiem trafiłam na Agnieszkę na portalu społecznościowym i od razu wiedziałam, że to jest Doula dla mnie. Akcja porodowa trwała 20 godzin a Agnieszka cały czas mnie wspierała. Nawet obecny przy porodzie małżonek nie dał mi takiego poczucia bezpieczeństwa, jakie zapewniła mi Agnieszka.

Polecam Doulę Agnieszkę, której zaangażowanie i wiedza bardzo mi pomogły podczas porodu i połogu.

Agnieszko, nie umiem opisać wszystkiego co dla mnie zrobiłaś, napiszę krótko-Twoja pomoc okazała się bezcenna.

Dziękujemy



________________________________________


09/2014
Witajcie Kochani,
Mój termin był już tuż tuż. Na hasło poród panicznie się bałam i czułam
niepokój. Całkiem przypadkiem dowiedziałam się o douli, więc pospiesznie
wstukałam w komputer.Wyskoczyła mi strona Agnieszki, a że to imię wyjątkowo
lubię, pomyślałam zadzwonię i umówię się. Na szczęści intuicja mnie nie
zawiodła. Spotkałam ciepłą, pełną dobrej energii i z ogromnym poczuciem
humoru kobietę. Mój poród przebiegał w sposób naturalny i prawidłowy.
Dzięki obecności Agnieszki podczas porodu czułam się bezpieczniej, pewniej,
a jej dłonie sprawiły, że ból stał się łagodniejszy. Jeżeli będę ponownie
rodzić to zaproszę ją ponownie do odbycia wędrówki przyjścia na świat
maluszka. Agnieszko robisz dobrą robotę.

 Pozdrawiam ciepło i serdecznie.
 Ania

_____________________________________________________

 04/2014


W okresie ciąży miałam dużo wsparcia ze strony rodziny. Przyznaję - to złagodziło wiele trudnych sytuacji związanych z moim niestabilnym emocjonalnie i nieudolnym fizycznie stanem "wyjątkowym".
Jednak niełatwo było mi myśleć o porodzie. Przede mną przedstawiała się niejasna z powodu braku doświadczenia :) wizja najpiękniejszego choć najtrudniejszego momentu w życiu kobiety. Do mnie przemawiało wówczas to drugie. Nadchodzące wydarzenia na długo przed porodem spowodowały silny lęk.
Wierzę w swoje siły i mam stosunkowo wysoki próg bolesności. Jednak zdałam sobie sprawę, że muszę wiedzieć jak najwięcej, aby wyrównać swoje szanse i być świadomą wszystkiego co będzie się ze mną działo. Bez względu na to na ile poród jest traumą dla każdej kobiety uważałam, że zdobycie pełnej wiedzy o nim pozwoli mi się oswoić i odpowiednio przygotować. Umożliwi świadome i spójne włączenie się w tę aktywną część oczekiwania na przyjście na świat mojego dziecka.
Chciałam czerpać wiedzę z dobrego źródła. Opowieści znajomych mam owocowały opisem dramatycznych przeżyć ale brakowało mi faktów, doradztwa jak sobie z tym poradzić. Internet dostarcza najróżniejszych odpowiedzi od straszących po pocieszające a interpretacja należy do nas.
Kiedy usłyszałam szczere ale przygnębiające mnie stwierdzenie kobiet w moim domu "Wiesz, jesteśmy zielone w tym temacie " potwierdziły się moje obawy. W trakcie porodu będę naprawdę sama...
Nieoczekiwanie dostałam namiar na Agnieszkę i jednocześnie informację, że jest osobą, która mogłaby towarzyszyć mi w trakcie porodu, a nawet przed i po.
Jak ją poznałam - poznałam znaczenie słowa doula.Poprzednie skojarzenia jakie towarzyszyły mi przy tej definicji to pielęgniarka, położna, osoba utożsamiana z personelem medycznym. Skojarzenia te są bliskie prawdy ale z mojego doświadczenia odległe. Tylko podejście Agi było całkowicie zgodne z moimi oczekiwaniami. Bardzo dobrze mnie rozumiała i dbała o komfort psychiczny podczas gdy opiekunowie medyczni mogli skupić się na wypełnianiu swoich kompetencji. W ferworze walki o zdrowie i życie naszych pociech i nasze nie zawsze jest miejsce na wspieranie psychiczne rodzących przez personel, co jest motorem działania w całym porodzie Poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie i pocieszenie nie przychodzi w trakcie lecz po porodzie wraz z ujrzeniem własnego dziecka. Uważam jednak, że zapewnienie takiej stabilizacji emocjonalnej jest niezwykle ważne w trakcie całej akcji porodowej bo przyczynia się do szczęśliwego zakończenia.
Pamiętam jak pani doktor obecna na sali porodowej powiedziała mi pod koniec " No Pani Ewo teraz wszystko zależy już od Pani.." A byłam o krok od cesarki choć bardzo chciałam urodzić siłami natury. Tak długo i zaciekle obie z Agą o to walczyłyśmy. Spojrzałam na nią i jeszcze raz spróbowałam ze wszystkich sił.. i się nam udało. Dziś wiem, że potrzebowałam spojrzeć. Mieć ją obok. Dziś wiem, że każdej z Was polecam taką doulę...  ja polecam Agę.
Była blisko.Otwarta na każdą moją prośbę. Znała skuteczne techniki, które przynosiły ulgę albo chociaż ułatwiały znoszenie bólu.
Była aktywna. Zdawało mi się, że mimo osób uczestniczących w porodzie ( a z powodu komplikacji w moim przypadku było ich kilkoro ) ona była wszędzie.
Czułam, że ktoś od samego początku naprawdę walczy ze mną i o mnie.
Była zmęczona. Po porodzie to najlepiej świadczyło o jej całkowitym zaangażowaniu.
Czasami spotykamy ludzi, którzy pracują i ciągle się z tego co robią cieszą.
Po rozmowie z Agą, gdzie wspominała o poprzednich "pracach", w których oddaje się pasji rodzenia zrozumiałam, że ona kocha to co robi. I tylko dlatego ją polecam.
Mama Liliany

 __________________________________________________

 08/2012

 

Od 9 miesięcy byłam w upragnionej, pierwszej ciąży.

Dość późno zdecydowałam się by szukać osoby kompetentnej oraz życzliwej która towarzyszyłaby mi przy porodzie, koło 36 tygodnia ogarnęła mnie panika, jak dam radę?

Skontaktowałam się z Agnieszką, nie wierząc prawie że się uda, na stronie była adnotacja o kontakcie w 32 tygodniu ciąży, ale okazało się, że jest wolna w tym czasie!

Chciałam rodzić w pełnej obstawie, i męża i Agnieszki, kobiety z własnym doświadczeniem porodu oraz przeszkolonej w tym zakresie.

Spotkaliśmy się we trójkę przed terminem, omówiliśmy nasze oczekiwania, plan porodu, pomocne okazały się materiały z Fundacji” Rodzić po ludzku”, które przyniosła Agnieszka-bardzo polecam!

Poczułam się o wiele spokojniejsza, rozluźniona i w takim nastawieniu oczekiwałam wielkiego dnia.

Skurcze przyszły po terminie- wiedziałam, ze Agnieszka jest w gotowości i pod telefonem, zachęcała by dzwonić o każdej porze z wątpliwościami.

Dzięki wsparciu męża, Agnieszki i wspaniałej położnej, która była na dyżurze, przyjście na świat córki wspominam ciepło i ze wzruszeniem.

Nie była to żadna trauma ale przeżycie jedyne w swoim rodzaju, dające mi siłę i wiarę w swoje możliwości, w mądrość ciała. Jestem zadziwiona, ze tak dobrze znosiłam skurcze, ale z taką pomocą nie mogło być inaczej.

Agnieszka masowała mi okolicę lędźwiową piłeczkami, ściskała biodra, ale również dodawała odwagi, zachęcała do krzyku, płynnego oddychania, zmieniała się z mężem, a poród trwał naprawdę długo- widać tyle czasu było trzeba by córka pojawiła się na świecie, ni mniej ni więcej.

Córka urodziła się cała i zdrowa, mogła pobyć ze mną dwie godziny przy piersi, zanim została zbadana przez lekarza, zmierzona, zważona.

Gdybym miała wybrać jeszcze raz wybrałabym wsparcie Agnieszki, zrozumiałam na czym polega ta funkcja, była obecna wtedy gdy potrzebowałam tego,  a gdy mnie wszyscy irytowali, mówiłam o tym i nikt się nie obrażał. To był szczególny czas doświadczenia opieki, ale nie na siłę, z poszanowaniem mojej wolności, intymności, również czasu spędzonego tylko z mężem.

Po porodzie  rano dostalam sms z propozycją odwiedzin i pomocy w szpitalu, choć akcja zakończyła późno w nocy. Spotkałyśmy się później w domu by porozmawiać o moich wątpliwościach co do karmienia piersią, opieki nad córką. Dziękuję!

_________________________________________________________



Agnieszka towarzyszyła mi przy narodzinach mojego syna - 30 sierpnia 2012. Moje poszukiwania douli nie trwały długo. Była pierwszą i zarazem ostatnią z którą się spotkałam. Od naszego pierwszego spotkania wiedziałam, że nie muszę szukać dalej. Jest osobą ciepłą, serdeczną, bardzo otwartą, empatyczną i wzbudzającą zaufanie. Przy niej człowiek po prostu dobrze się czuje. Jeszcze raz dziękuję Agnieszko za pomoc i wsparcie naszego pierwszego spotkania - mnie i mojego synka. Aldona i Mirek:)



__________________________________________________________

 

28 maja 2012 stał się jednym z najwspanialszych dni w moim życiu – dniem narodzin mojego syna.
9 miesięcy oczekiwań oswajania się z czekającą zmianą w życiu – wiele wątpliwości i obaw – w tym strach przed bólem porodowym i słabością własnego organizmu. W chwilach przed-, w trakcie- i poporodowych zwątpień ważne jest aby mieć wsparcie zaufanej osoby. Oczywistym jest, że mąż – przyszły ojciec wspiera na ile tylko potrafi – jednak żaden mężczyzna, nawet najczulszy i najbardziej troskliwy, nie jest w stanie zrozumieć co przeżywa kobieta w takich chwilach, tak dobrze jak inna kobieta mająca podobne doświadczenia.

Mi z pomocą przyszła Agnieszka – matka czwórki dzieci i wykwalifikowana Doula. Zaangażowanie, którym otoczyła mnie i (jeszcze nie urodzonego) Maluszka zdecydowanie ułatwiło mi oczekiwania na Syna (który był bardzo oporny i mimo upłyniętego terminu nie chciał przyjść na świat powodując wiele stresu wśród oczekujących). Udzielone rady –zarówno z własnego doświadczenia jak i bazujące na fachowej literaturze –pomogły przygotować mi się do nowej roli matki. Jednak najbardziej jestem wdzięczna Agnieszce za obecność przy porodzie. Oczywistym jest, że bliskość, masaż czy wsparcie słowne nie zniweluje bólu, jednak zapewne łatwiej jest go znieść mając fachową pomoc. Podczas kryzysowych momentów, towarzyszących każdemu porodowi, Agnieszka wspierała mnie w moich decyzjach (bardzo interesowała się przed porodem moimi poglądami nt. różnych praktyk porodowych stąd miała pewność, że wspiera mnie w decyzjach, które sama wcześniej podjęłam, w ogóle nie narzucając swojego zdania ). Próbowała także ulżyć w bólu – mam wrażenie, że kolejnego dnia to Ona miała większe zakwasy od masowania mi pleców czy polewania brzucha ciepłą wodą podczas gdy byłam w wannie – niż ja. Przed porodem nie zdawałam sobie sprawy jak istotna jest obecność drugiej osoby, że nawet najprostsze rzeczy przy wysiłku jakiemu musi sprostać kobieta urastają do rangi wręcz niemożliwych. Prozaiczna sprawa- napicie się wody- nie pamiętałabym o tym aby pić w trakcie, ba sama nie byłabym w stanie nawet sięgnąć po butelkę. Nie wspomnę o zdezorientowaniu jakie towarzyszy młodej, niedoświadczonej matce tuż po urodzeniu dziecka – Agnieszka była blisko, czujnie śledziła sytuację - jednak nie była nachalna w tym działaniu i dbała abyśmy wraz z mężem mogli cieszyć się pojawieniem się Maleństwa. Powyższe przykłady są jednymi z wielu, wyjęte z kontekstu wręcz umniejszają rolę Agnieszki w przyjściu mojego syna na świat.

Mimo bólu jaki towarzyszył porodowi cieszę się, że zdecydowałam się rodzić siłami natury a jeszcze bardziej cieszę się, że będąc w ciąży trafiłam na stronę Agnieszki i napisałam maila. Gdyby nie Ona na pewno poród wspominałabym gorzej i jeszcze bardziej boleśnie. Wszystkim osobom rozważającym pomoc Douli podczas porodu szczerzę polecam skontaktowanie się z Agnieszką, jako osobą profesjonalną, nie narzucającą swoich poglądów, ciepłą, pełną empatii i życiowej – „maminej” mądrości, która z całą pewnością ułatwi i usprawni oczekiwania na jedną z najważniejszych chwil w życiu każdej matki – narodziny dziecka. Agnieszko – bardzo Ci dziękuję.. 

Iga i August

 

______________________________________________________________

 

_______________________________________________________________ 

Brak komentarzy: