wtorek, 24 listopada 2015

Jak dogadać się z kuzynką z Laosu, czyli język noworodka.

Taka sytuacja; w Twoim domu w wyniku różnych okoliczności zamieszkała daleka kuzynka. Nie wiesz o niej nic, poza tym, że to twoja rodzina, nie znasz za grosz języka hmong, który jest jej jedynym językiem. Nie wiesz nawet jak wymówić jej imię (w myślach nazywasz ja Oshin). Ona jest bardzo fajna, ma piękne włosy i oczy i widać jak bardzo chciałaby się z wami porozumieć, ale nie wie jak to zrobić. Czasami powtarza w koło te same dźwięki ( nie jesteś w stanie wyłapać pojedynczych słów) ale to nie pomaga. Czasem widać w jakiej jest desperacji – podnosi głos i zaczyna płakać. Czujesz się taka bezradna. Więc przytulasz ją i próbujesz pocieszyć.
Mija miesiąc, już wiesz że haus dej oznacza pić a noj* to jeść, natomiast tu siab znaczy smutno. Po pół roku widzisz wielki postęp! Wow! I ona i Ty rozumiecie się coraz lepiej! Ha, po dwóch latach całkiem składnie dukasz w hmong , umiesz śpiewać wlazł kotek na płotek (me nyuam miv climbed nyob rau hauv lub laj kab ) a Ona nazywa się Ho Chi Minh. Jest coraz lepiej z każdym dniem.
A co ta kuzynka z dalekich stron ma wspólnego z noworodkiem? Otóż bardzo wiele.
Twoje dziecko przybywa choć z bliska, to z daleka. Będąc w środku słyszało Twój głos, jak rozmawiasz, śpiewasz albo krzyczysz. Ty nie słyszałaś swego dziecka ani przez sekundę.
Po narodzinach się spotykacie i każde z Was próbuje porozumieć się po swojemu. I nie jest to takie proste. No jak z tą kuzynką z Laosu.
Czy na kuzynkę się denerwowałaś? No może trochę, ale pewnie bardziej na sytuację niż na nią.
Czy podejrzewałaś ją o złośliwość? No w życiu!
Czy podnosiłaś na nią głos? Nie, no w jakim celu?
Czy było Ci przykro i smutno, że nie możecie się dogadać? Było, oj było.
Płaczące Bobasy nie są złośliwe, nie wymuszają, nie manipulują. Zwykle najpierw subtelnie, a potem – jeśli nie ma reakcji dorosłego – sygnalizują swe potrzeby płaczem. Dziecko które mocno płacze z głodu, wcześniej kręciło głową, mlaskało, szukało źródła pokarmu. Później pojękiwało, albo nawet od razu włączyło tryb alarmowy.
Dzieci płaczą z tysiąca powodów, bo dokładnie mają tyle potrzeb i chcą o tym powiedzieć. Płacz to ich język. Na początku arcytrudny niczym język hmong, ale z czasem łapiemy w lot inne brzmienie na jeść a inne na kupa. A i dziecko rozumie: już idę, chwilunia – oznacza, że mama za momencik się zjawi, nie zniknęła. Jednak z płaczącym dzieckiem jest problem. Bo płacz, nam dorosłym kojarzy się z : bólem, cierpieniem, żałobą, rozstaniem, jednym słowem z niczym przyjemnym. Toteż widząc płaczące niemowlę (mamo, falbanka od pieluchy mnie uwiera!) możemy to interpretować różnie: zgodnie z intencją płaczącego, zarzucać mu, że płacze bo chce coś wymusić (np. wzięcie na ręce); jest chore, coś boli,
ćwiczy płuca.
Otóż: „chce na ręce” oznacza: proszę, ja potrzebuję tego!!
Nie każdy płacz oznacza ból/choroby. Bądźmy czujne i uważne, ale w zaufaniu i bez paniki. Płacz, by ćwiczyć płuca, jest bardzo szkodliwym przekonaniem – proszę się go natychmiast pozbyć!
Zatem uczmy się języków! Nasze dzieci do nas mówią od pierwszych chwil!
*język hmong opanowałam przy pomocy tłumacza google.


czwartek, 19 listopada 2015

Dlaczego ciąża trwa tak długo?

9 miesięcy – 40 tygodni – 280 dni (jest to oczywiście umowna, średnia długość i mało która ciąża trwa dokładnie tyle) . Długo. A im dłużej trwa, tym bardziej się dłuży. Na końcówce można mieć wrażenie, że nigdy się nie skończy.
Dlaczego tak długo?
Najbardziej oczywista odpowiedź: dziecko potrzebuje czasu by urosnąć. By z połączonego z plemnikiem jajeczka zmienić się w Bobasa. Jeśli spojrzeć na proces przemiany, jaki zachodzi z zarodkiem przez okres ciąży, to i tak można się zdziwić, że w tak krótkim czasie następują tak wielkie zmiany i osiągnięcia! Z mikrokropeczki rodzi się ok.3,5kg Szczęście.
280 dni także dla Kobiety.
Dla jej ciała, psychiki i emocji. Ciało powoli i subtelnie poddaje się zmianom. A zmienia się nie tylko wygląd – nie tylko piersi, macica,brzuch zmieniają rozmiar. Zmienia się choćby ilość krwi! Śmiało można powiedzieć, ze ciąża to rewolucja! Ciało daje o sobie znać. Mówi: halo, jestem! Proszę mnie pogłaskać i przytulić! Pomasować mi plecy i kark. A teraz coś zrobić z nami – wołają opuchnięte nogi! A organizm dopowiada: no chyba czas przyjrzeć się temu co na talerzu?
Ciąża daje całkiem spory kawałek czasu, by skupić się na swoim ciele. Przed – bywało różnie, po – może się okazać, że przynajmniej zaraz po urodzeniu dziecka będzie trudno wygospodarować czas na godzinny masaż pleców. Przez mdłości, senność i szybsze zmęczenie w zaawansowanej ciąży, niejako organizm zmusza nas, by przejść z trybu fast na slow. I chwała mu za to!
Ciąża rodzi pytania…
Co mówi jeszcze ciało? Wraz z upływem czasu stawiamy sobie pytanie: a co z porodem? Prędzej czy później ten moment nastanie, zacznie się poród. Leżąc pod gruszą, na dowolnie wybranym boku, najwyższa pora, by pochylić się nad ciałem, emocjami w kontekście porodu. Zastanowić się, jakie mam przekonania na temat porodu – i je zweryfikować? Jaką mam wiedzę – i ją uporządkować? Jakie mam potrzeby – i spisać plan porodu? Gdzie chcę rodzić? Kogo zaprosić, by wspierał? Czy się boję? Czego? Jak się mogę do tego wydarzenia przygotować? Jak teraz reaguje moje ciało, gdy pomyślę, że będę naga wśród obcych? Jak się czuję, gdy myślę o tych wszystkich dźwiękach porodowych? Właśnie po to ciąża trwa tak długo. Żeby powoli, acz zdecydowanie spotkać się ze sobą, ze swoim bardzo mocnym atrybutem kobiecości: darem rodzenia. By przygotować się do narodzin. Do narodzin nie tylko dziecka, ale siebie jako Matki. I nawet, gdy jest to kolejne dziecko. Przy każdych narodzinach dziecka, Matka rodzi się ponownie.
Ciąża to także czas by pomyśleć jaką chcę być matką? Czego najbardziej będzie potrzebować moje dziecko? Gdybym była dzieckiem, czego oczekiwałabym od mojej mamusi?
Wykorzystajcie ten czas Kobiety w ciąży! Skoncentrujcie się na swoich potrzebach. Pomyślcie o trudnościach i poszukajcie sposobów radzenia. Poszukajcie innych kobiet w podobnej chwili w życiu. I śmiejcie się dużo, śpiewajcie, cieszcie się chwilą!


wtorek, 17 listopada 2015

Miłość, Dziecko i Koronki

Jak na Matkę wielodzietną przystało, chcę Wam przedstawić swoje i Doula-Ma nowe dziecko.
Koronkowa robota o czasie okołoporodowym i pracy z przekonaniami czyli to, co bardzo lubię
https://www.facebook.com/ikoronki/

Zaczynamy w grudniu!

 Miłość, Dziecko i Koronki - przełamując stereotypy - koronkowy projekt oswajający ciąże, poród i początki rodzicielstwa.


Ramowy program spotkań:
1. Ciąża - przygotowania, zmiany, decyzje i wybory, standard okołoporodowy, prawa rodzącej.
2. Poród - organizacja tuż przed, aktywny poród, dobry ból, praktyczny poradnnik dla osoby towarzyszącej.
3. Rodzicielstwo - ważny czas połogu, karmienie, opieka nad mamą i dzieckiem, wspólnota (w rodzinie, grupy wsparcia, ważne kontakty).

W ramach spotkań odbędzie się krótkie spotkanie (30 min), nawiązujące to tematu przewodniego, z psycholożką z Poradni FILAR.

Na spotkaniu dotyczącym ciąży planujemy relaksację.
Podczas spotkania o porodzie przewidujemy 'warsztat z intencją', podczas którego uczestnicy bedą tworzyć własne mandale.

Kiedy: wtorek 1,8,15 grudnia, 18.00 - 20.30
Gdzie: Poradnia FILAR ul. Noakowskiego 10 m 68
Inwestycja:
Cały cykl 165zł/osoba, 315zł/para
Pojedyńcze spotkanie: 60zł/osoba, 110zł/para


Spotkania prowadzą doule ze Stowarzyszenia DOULA w Polsce:
Katarzyna Masojada - Chotkowska https://www.facebook.com/kasiadoulama/
Agnieszka Rudzińska - Jobda https://www.facebook.com/TwojaDoula/

Obowiązują zapisy i wpłata zaliczki:

Kontakt: doula.koronki@gmail.com tel. 530 059 058

 https://www.facebook.com/events/108188596214352/


poniedziałek, 9 listopada 2015